
„Jeżeli wilk jest u drzwi, jedyne wyjście to zaprosić go na obiad”, czyli: jak zacząć się odchudzać?
Odchudzanie, odchudzanie, choć to nie tylko o odchudzanie przecież chodzi. Ale często właśnie chęć utraty wagi jest tą iskierką, która rozpala w Nas płomień konieczny do trwałej zmiany.
(Więcej o tym w poście „W:O! Tydzień 1, DROGA- Pierwszy Krok”.)
Jak najlepiej wykorzystać potencjał drzemiący w początkowym zapale do działania, urok nowości podjętego wyzwania i innego niż dotychczas stylu życia?
Już mówię.
Czasem szukamy rozwiązań nie zdając sobie do końca sprawy z problemu, który Nam doskwiera.
Najlepiej więc wziąć kartkę i długopis i wszystko sobie dokładnie poukładać i zapisać.
1. Spróbuj opisać rzeczywistość.
Praca z pacjentami na każdym kroku przekonuje mnie, że w miażdżącej większości zdają oni sobie sprawę z własnych przewinień przeciwko zdrowiu bardziej, niż im się początkowo wydaje.
Pacjent otyły, schorowany, pijący, palący i objadający się często dopiero zapytany o wymienienie wszystkich przyczyn własnej nadwagi, zaczyna widzieć to, co z boku wydaje się oczywiste już na pierwszy rzut oka. Ale nazwane i wypowiedziane głośno problemy rozwiązuje się inaczej, niż te zamiecione pod dywan.
* Pomyśl o swoim ciele. Spróbuj opisać je kilkoma słowami.
Jakie jest: czy drzemie w nim siła, czy możesz być z niego dumny?
* A teraz Twój umysł.
Co czerpie z ciała? Czy wykorzystujesz w pełni jego potencjał? W jakim przeważnie jesteś nastroju, jak często jesteś gotów na kreatywność a jak często drzemiesz uśpiony?Chodzi o taki ogólny obraz- schematyczny autoportret, który być może doda Ci odrobinę motywacji na początek.
Uczciwe spojrzenie na stan teraźniejszy to warunek konieczny do postawienia właściwej diagnozy.
* Warto też przy okazji zrobić rachunek sumienia-ile to już prób tego typu zmian mamy na swoim koncie?
Jeśli brakuje Ci palców ręki na ich zliczenie to tylko w pewnym sensie dodatkowy punkt dla Ciebie-tym razem możesz wyciągnąć wnioski z błędów przeszłości, zanim pojawią się ponownie.
Trudności podobnego typu w tej czy innej formie znów będą największym zagrożeniem na Twojej drodze, warto więc poznać swoje słabe punkty i przygotować odpowiednie strategie na wypadek wystąpienia niekorzystnych okoliczności.
Tu najwięcej skorzystają osoby mające skłonność do „zajadania” stresu- nie, tym razem świat nie będzie łaskawszy-znów przyjdzie jesienna chandra, problemy w pracy, kłótnia z mężem i…tym razem nie rzucisz wszystkiego w diabły, bo będziesz mieć PLAN B!
2. Jedzenie jedzeniem, ale co Ty sobie w ogóle myślisz?
Pomocna na etapie planowania może się okazać także analiza schematów myślowych w kwestii postrzegania diety, własnego ciała czy zdrowia a przede wszystkim tego, czym jest dla Nas jedzenie.
- Jakie potrzeby (oprócz oczywistych, fizjologicznych) zaspokaja?
- Jakie emocje się z nim wiążą?
- Które Nam służą, a które mogą być szkodliwe?
- I skąd się wzięły w Naszych głowach?
To zaczyna się tuż po narodzinach. Można tak różnie karmić noworodka: na żądanie lub na godziny, można też na każde zająknięcie podawać pierś czy butelkę.
W niemowlęctwie można pozwalać poznawać smaki, kolory i tekstury posiłków z poszanowaniem osobistych preferencji dziecka.
Można też sterylnie przed każdym posiłkiem obkładać je ręcznikami papierowymi niczym chustą chirurgiczną przy zabiegu, załamując ręce przy każdej rozlanej kropli.
Lub nastawiać budzik wyznaczający czas odejścia od stołu i zakończenia posiłku, a każdy przekroczony limit wieńczyć klapsem.
W dzieciństwie można za każdy dobry uczynek, gorszy dzień, świąteczny czas wręczyć tabliczkę czekolady.
A potem diety, diety, wyrzeczenia, niepowodzenie i katorga.
I tak dalej, i tak dalej.
W większości powiesiłam tu psy na rodzinie i bliskich, choć te schematy tworzone są oczywiście także w szkole, wśród znajomych, w telewizji, internecie- na podstawie rozmaitych doświadczeń, sytuacji i interakcji.
Trzeba więc, w którymś momencie, odsiać rzetelną wiedzę od rozmaitych uczuć i przekonań, niejednokrotnie zniekształconych- jak w krzywym zwierciadle.
Chciano dobrze, wyszło jak zawsze.
3. Poznaj swoje zasoby
Żeby na samym starcie nie było tak przygnębiająco warto pokusić się o sporządzenie listy dotychczasowych sukcesów.
Tą metodą posługuję się często np. przy pracy z palaczami.
Rzucałeś palenie już 10-ęć razy?
To świetnie! Wciąż Ci się chce podejmować kolejne próby, a każdy kolejny raz statystycznie przybliża Cię do abstynencji.
Tyle razy już się nie udało? Wiem, to naprawdę przykre.
Ale pomyśl…ile czasu najdłużej udało się pozostać wiernym swoim założeniom? Ilu pokusom musiałeś się wówczas oprzeć. Zobacz, jaki byłeś wówczas dzielny!
Tego się trzymaj i czerp również pozytywne aspekty ze swoich dotychczasowych doświadczeń!
Skup się nie na tym, czego Ci brak, ale czym dysponujesz!
Wszystkie Twoje zasoby:
– intelektualne (poziom wiedzy żywieniowej, wszelkie uprzednie doświadczenia)
– społeczne (wsparcie ze strony partnera, przyjaciół, grupy z forum)
– fizyczne (wiek, brak chorób z kręgu metabolicznych czy hormonalnych, historia treningu itp.)
– emocjonalne (Twoje nastawienie względem samego procesu, ale też uczucia, jakie wywołuje w tobie myśl, że może się udać i nie udać)
One właśnie przybliżają Cię do realizacji obranego kursu.
O tym, jak na nim pozostać przeczytasz w poście:W: O! Tydzień 2. DROGA TECHNICZNIE, czyli POCZUJ TO!

