DIETETYCZNIE,  Wyzwanie: Odżywianie!

W: O! Tydzień 2. DROGA TECHNICZNIE, czyli POCZUJ TO!

W: O! Tydzień 2 (Miesiąc 1, Tydzień 2)

 

W poprzednim poście ( W:O ! Tydzień 1. DROGA) decyzja została podjęta- nie ma przebacz!
Ale jak z miliona opcji wybrać najlepszy cel podróży?

1. CZAS I MIEJSCE

To taki punkt startowy, który osadza nasz plan w rzeczywistości i zwiększa prawdopodobieństwo jego realizacji.
Taka zmiana sposobu funkcjonowania wymaga przestrzeni.
Nie polecam zabierać się za Wyzwanie: Odżywianie!, jeśli jesteś z tego czy innego powodu na życiowym zakręcie lub goni Cię czas.
Ja daję sobie minimum 52 tygodnie, czyli okrąglutki rok.

2. JAK WYZNACZAĆ CHECK-POINTY  W DIECIE, czyli kilka słów o CELU

Kwestię kolejnych punktów kontrolnych pozostawiam Tobie. W dużej mierze zależy to od motywacji jaka skłoniła Cię do zmiany.
Zainteresowanych odsyłam do posta „Doświadczenie to nazwa, którą każdy nadaje swoim błędom”, czyli jak obrać cel w diecie?

3. UFAĆ DOBRZE, ALE KONTROLOWAĆ…

Jeśli swoje działania oprzesz na konkretach łatwiej też o ustalenie punktów kontrolnych, które pomogą Nam w płynny sposób monitorować postępy, przewidywać nadchodzące trudności i szukać nowych ścieżek, jeśli stosowane dotychczas metody nie sprawdzają się.
O metodach kontroli postępów, pomiarach i fotach przed i po poczytacie w ” Marzenia vs. Rzeczywistość, czyli: jak kontrolować postępy w diecie?”


4. W KUPIE RAŹNIEJ

Kto to widział, żeby w długą i męczącą podróż zabierać się samemu? Zwłaszcza, jeśli ma się wokół siebie bliskich to warto razem z nimi dzielić się entuzjazmem pierwszych dni, sukcesami, ale też wspierać się wzajemnie w gorszych chwilach.

Oczywiście, że każdy sam musi do takiej decyzji dojrzeć, ale chyba warto spróbować chociaż zasiać ziarnko w kierunku pozytywnych przemian?

Wiem, że ciężko czasem połączyć jadłospisy całej rodziny- gdy jeden chce zdrowo, drugi musi bezglutenowo, trzeci ma uczulenie a czwarty po prostu lubi tłusto i tradycyjnie i nie przegadasz. Trudno zadowolić wszystkich, dlatego w takiej sytuacji- mając na uwadze własne zdrowie trzeba przede wszystkim zadowolić siebie. I potem nie oglądać się wstecz, tylko być żywą reklamą własnych decyzji żywieniowych. A nuż się skuszą…

5. POWRÓT DO KORZENI- UCZUCIE GŁODU I SYTOŚCI

Chwila na fizjologię. Poproszę o uwagę, bo to niezwykle ważne.
Co to jest głód? Jak to się dzieje, że nagle to dojmujące uczucie pojawia się w ciele i pcha Nas do tego, żeby szukać pożywienia?
„Nie wiem, bo już nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam głodna”.
Mam nadzieję, że to nie jest Wasza odpowiedź, ale taka właśnie niestety była kiedyś moja. Między pracą, domem i rodziną zabrakło gdzieś równowagi i spostrzegłam, że posiłki pojawiały się przy okazji, najczęśniej wtedy, gdy zębatki w mózgu już nie trybiły, w głowie się kręciło albo zasychało w ustach, czyli DRAMAT, objawy hipoglikemii. Jak to się stało, że ten głos głodu przestał do mnie mówić? A może po prostu to ja przestałam go słyszeć?
Więcej na ten temat w poście „Full czy fool, czyli: jak odróżnić głód od ochoty na jedzenie?”

6. POWRÓT DO KORZENI- ILE ZMYSŁÓW MA CZŁOWIEK?

Punkt ten nierozerwalnie związany z poprzednim. Nie skupiając się na tym co robisz tu i teraz: tracisz. Takie już nastały czasy, że trzeba więcej i lepiej- stąd współczesna skłonność do łączenia zadań.
W tym tygodniu w kwestii jedzenia Ci jednak nie wolno:)

Widzisz tą z lekka mroczną chatynkę na zdjęciu u góry postu?
Tam pojedziemy na początku.

Za każdym razem kiedy zasiadasz do stołu ( i nie chodzi mi tutaj o przenośnię) spróbuj przenieść się myślami do rozlatującego się domku w głuszy– obowiązkowo bez dostępu do internetu ani telewizji. Wygospodaruj czas i miejsce na posiłek. Schowaj telefon/ komputer. Odetnij się od rozpraszaczy. Usiądź.
Podgrzej posiłek, jeśli tego wymaga.
Wyciągnij ładny talerz.
To ma znaczenie.

Poczuj jedzenie wszystkimi zmysłami!

Taka na przyklad sałata: kupa lisci i tyle…
A moze by tak naprawdę dojrzeć jej kolor, kształt, układ liści, fakturę. Powąchać i poczuć subtelny zapach. Usłyszeć jej chrupkość. Poczuć jak mokra jest po rozgryzieniu i chłodna po wyjęciu z lodówki. I wreszcie naprawdę poczuć jej smak.
Często do Naszych potraw dorzucamy niezliczone ilości składników, a tak naprawdę nie skupiamy się na smaku żadnego z nich. Brutalna prawda jest taka, że z 2-3 produktów można wyczarować kulinarne cudo– jeśli oczywiście używamy dobrych jakościowo składników i mamy odpowiednio wyczulone receptory.
Można dodatkowo ułatwić sobie zadanie rezygnując z różnego rodzaju „wytłumiaczy”, na przykład z soli. To niesamowite jak wiele nowych aromatów zaczynamy odczuwać w produktach codziennego użytku (choćby w zwykłych warzywach), jeśli na parę dni zrezygnujemy z dosalania.
Pamiętacie w ogóle jakie czlowiek ma zmysły? I czy używacie swoich świadomie na codzień?

Przypominam: wzrok, słuch, węch, dotyk, smak. I tego się trzymajmy w Naszej pustelni.
Jedzmy póki co nawet to co dotychczas. Ale róbmy to z głową, w skupieniu- tak, żeby przywrócić pokarmom należną im rolę, a także mieć szansę odczytać płynące z organizmu sygnały i sięgać po jedzenie, kiedy potrzebuje go Nasze ciało…a nie dusza.

PLAN NA TEN TYDZIEŃ: Wyznaczyć sobie cel/-e. Jeść świadomie.

Jeśli jesteś już odpowiednio teoretycznie przygotowany do zmian w sposobie odżywiania i podejściu do jedzenia pora ułatwić sobie zadanie- tak, żeby przygotowywanie jedzenia stało się przyjemnością.
Zapraszam do Wyzwania: Odżywianie! Tydzień 3 DROGA PRAKTYCZNIE, czyli EKWIPUNEK ergo „Co kupić, żeby schudnąć”

Follow on Feedly