normy alkoholu
DIETETYCZNIE,  MEDYCZNIE

O czym pamiętać sącząc piątego drinka?

Słońce, plaża, grill, krótkie spodenki i różowe okulary. A do tego uroczy drink z palemką i jaskrawym mieszadełkiem. Kruszony lód chłodzi a alkohol przyjemnie rozluźnia.

I gdy tak sobie wypoczywasz letnią porą, mam tu przygotowany mały obuch. Tylko po to, żeby całkiem przypadkiem życie nie przeciekło przez palce.

Nie chcę tu nikogo straszyć, choć może trochę tak to wygląda. Nie zazdroszczę Ci egzotycznego wyjazdu i nie, naprawdę nie wierzę, że tegoroczne all inclusive stanie się początkiem Twojej choroby alkoholowej:) Ale może masz w pobliżu samotnego ojca, zdradzonego przyjaciela lub Twoje dziecko planuje właśnie pierwszy samodzielny wyjazd pod namioty.

Tak to już jest, że w kraju, w którym niemal milion osób boryka się z problemem alkoholizmu, prawie każdy z Nas będzie miał w swojej rodzinie lub kręgu znajomych kogoś, kogo temat ten bezpośrednio dotyczy.

 

 

Dlaczego zdecydowałam się na poruszenie tematu alkoholu?

Bo wiedza w tym zakresie jest niewystarczająca. Bo wciąż trafiam na pacjentów, którzy codziennie strzelają sobie 5 piwek dla relaksu. Bo trafiam na ich siostry i matki poklepujące ich po plecach, że wszystko ok, bo Jacuś przecież jakoś musi wyluzować się po pracy. Bo mają oni wrzody żołądka i marską wątrobę i nie wiedzą dlaczego.

Bo są alkoholikami- i nie mają o tym pojęcia ani oni, ani ich bliscy.

Trudno poruszać tak ważny temat w lekkim tonie, bez nuty goryczy. Absolutnie nie zamierzam jednak nikogo moralizować. Proszę tylko o zwrócenie uwagi na problem, który niszczy od wewnątrz wielu ludzi i ich rodziny.

Opłakane skutki ma powielanie utartych schematów, często nawet w kampaniach informacyjnych. Pamiętajcie, że alkoholik:

  • nie musi pić wódki

Uzależnia nie wódka, ale alkohol w niej zawarty. Może pić piwo, wino, rum, gin, whisky lub płyn do chłodnic. Ostatecznie liczą się procenty, a nie technologia produkcji.

  • nie musi być brudny i bezrobotny

Istnieją tak zwani „dobrze funkcjonujący alkoholicy”, którym udaje się utrzymać pracę i pozory normalnego życia.

  • nie musi być bezdomny i mieszkać pod mostem

Patrz punkt poprzedni. Poza tym…do pewnych rzeczy dochodzi się z czasem.

  • nie musi bić żony i dzieci

Nie można stawiać znaku równości między chorobą alkoholową a przemocą domową. Nie każdy alkoholik to tyran i bokser. Już chciałoby się napisać „damski bokser”, ale…

  • nie musi być mężczyzną

Kobiety też piją nałogowo. Zwykle zaczynają w innych sytuacjach społecznych niż mężczyźni, gustują też w innym typie trunków. Co ważne: alkoholizm w żeńskim wydaniu nie jest ani słabszy, ani milszy, ani mniej szkodliwy, niż ten męski.

  • nie musi pić codziennie

Są różne formy uzależnienia od alkoholu. Codzienne picie to tylko jedna z nich.

  • nie musi być stary

Badania CBOS mówią wyraźnie, że 3/4 nastolatków w wieku 12-17 lat ma za sobą inicjację alkoholową. Z czego przeciętnie jest to ok. 13 rok życia! U części dzieciaków niestety bardzo wcześnie kształtuje się niekorzystny wzorzec picia. Dość szybko może on doprowadzić do pogłębiania się uzależnienia i występowania licznych powikłań choroby alkoholowej już w młodym wieku.

  • nie urodził się alkoholikiem

To nie jest tak, że tylko wybrańcy mogą znaleźć się w gronie osób uzależnionych. Alkoholikiem może stać się każdy. Można mieć na to mniejsze lub większe szanse, ale każdy musi mieć się na baczności.

  • nie został alkoholikiem z dnia na dzień

Jest to kilkuetapowy proces. A jednak między ustami a brzegiem pucharu, wiele może się zdarzyć.

Trzymajmy zatem kciuki za to, żeby zawsze znalazły się osoby, które potencjalnego alkoholika zawrócą ze złej drogi.

To bardzo ważna misja, którą ma tak naprawdę każdy z Nas. Bo jak już wspomniałam alkoholicy naprawdę są wśród Nas i potrzebują Naszej pomocy.

 

 

Czym alkohol zasłużył sobie na taką złą prasę?

1. Uzależnia

Oczywiście nie każdy popijający, nawet regularnie, jest alkoholikiem. Okazuje się jednak, że naprawdę nie trzeba aż tak wiele, aby spełniać kryteria medyczne podwyższonego ryzyka wystąpienia uzależnienia od napojów wyskokowych.

Dla kobiety taką granicą będą 2 standardowe porcje przy codziennym spożyciu.

Dla mężczyzny 4 standardowe porcje.

Ile to porcja? 10 g czystego alkoholu. Czyli pół piwa (250 ml), mały kieliszek wina (100 ml) lub 30 ml wódki.

Ciężko jest podać dokładne normy ilościowe, które miałyby zastosowanie dla każdego mieszkańca Ziemi. Możecie jednak poznać orientacyjne bezpieczne poziomy spożycia alkoholu ustalone przez WHO, między innymi na tej stronie.

Cytując:

Mężczyźni

Picie okazjonalne:

Jednorazowo nie więcej niż 6 porcji standardowych (60 g 100% alkoholu) = 3 półlitrowe butelki piwa o mocy 5% lub 3 kieliszki wina (12%) o pojemności 200 ml każdy lub 180 ml wódki.

Picie codzienne:

nie więcej niż 4 porcje standardowe (tzn. 40 g 100% alkoholu) dziennie = 2 półlitrowe piwa o mocy 5%, 2 kieliszki wina (12%) o pojemności 200 ml każdy lub 120 ml wódki.

W ciągu tygodnia:

nie więcej niż 280 g 100% alkoholu = 14 półlitrowych butelek piwa, nieco ponad 3 butelki wina (o pojemności 0,75 litra) lub 1 i 3/5 półlitrowej butelki wódki.

W żadnym wypadku nie należy wypijać tygodniowych ilości alkoholu przy jednej okazji!

Kobiety

Picie okazjonalne:

Jednorazowo nie więcej niż 4 porcje standardowe (40 g 100% alkoholu) = 2 półlitrowe butelki piwa o mocy 5% lub 2 kieliszki wina (12%) o pojemności 200 ml każdy lub 120 ml wódki.

Picie codzienne:

nie więcej niż 2 porcje standardowe (tzn. 20 g 100% alkoholu) dziennie = 1 półlitrowe piwo o mocy 5%, 1 kieliszek wina (12%) o pojemności 200 ml lub 60 ml wódki.

Należy zachować co najmniej dwa dni abstynencji w tygodniu, najlepiej dzień po dniu.

W ciągu tygodnia:

nie więcej niż 140 g 100% alkoholu = 7 półlitrowych butelek piwa, niecałe 2 butelki wina (o pojemności 0,75 litra) lub 4/5 półlitrowej butelki wódki.

W żadnym wypadku nie należy wypijać tygodniowych ilości alkoholu przy jednej okazji!

Tak więc kieliszek czerwonego wina dziennie na serce, do kolacji? Zbawienny tylko dla tych, którzy mają kieliszki standardowej pojemności:)

Pamiętajmy, że pomiędzy w miarę bezpiecznym (okazjonalnym i w małej ilości) spożywaniem alkoholu a widocznym dla całego otoczenia alkoholizmem kryją się różne odcienie picia.

 

 

Warto przyjrzeć się aktualnym rekomendacjom Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). Można pić:

  • ryzykownie

„Picie nadmiernych jego ilości (jednorazowo i w określonym przedziale czasu, niepociągające za sobą aktualnie negatywnych konsekwencji, przy czym można oczekiwać, że się one pojawią, o ile obecny model picia nie zostanie zmieniony”

  • szkodliwie

„Wzór picia, który już powoduje szkody zdrowotne, fizyczne bądź psychiczne, ale również psychologiczne i społeczne, przy czym nie występuje uzależnienie od alkoholu”

Najważniejsze, żeby w porę przystopować. Warto od czasu do czasu sięgnąć po ankietę na stronie:

Czy jesteś uzależniony od alkoholu – test AUDIT

Lub zainstalować aplikację „Alkoholizm- Ogranicz alkohol”.

Nie boli, a w rzeczywistości może uratować życie.

2. Jest substancją psychoaktywną

Czyli wpływa na nasz ośrodkowy układ nerwowy.

A bardziej dobitnie na psychikę: myślenie, zachowanie i nastrój. I w błędzie jest ten, kto wierzy w zapewnienia, że procenty pobudzają do działania i poprawiają nastrój.

Tak może dzieje się w pierwszej chwili…Zwykle jedynie wypijając niewielkie ilości, (do 0,5 promila) możemy cieszyć się bardziej euforyzującym efektem stosowania alkoholu. Takie też stężenie uznaje się za relatywnie nieszkodliwe (wyłączając np. ciężarne i karmiące piersią).

Przy okazji warto pamiętać, że alkohol usuwany jest z krwi z prędkością ok. 0,15 promila/ godzinę. Czyli nawet tak „bezpieczna” ilość i tak metabolizuje się ok. 3 godzin.

Jednak główna natura alkoholu jest bardziej mroczna- niech Budka Suflera przyjdzie mi z pomocą. Bliżej mu do substancji obniżających samopoczucie („Uciec pragnę na dno tamtej mej doliny”), hamujących napęd („Zbyt późno jest, by zaczynać wszystko znów”), wywołujących senność („Uciec pragnę w wielki sen”) i spadek formy („Znowu w życiu mi nie wyszło”).

3. Jest nieprzewidywalny

Różni ludzie reagują na obecność promili w różny sposób. U 10-ciu uczestników tej samej imprezy możemy notować nie tylko skrajnie różne poziomy zawartości alkoholu we krwi, ale też różne zachowania przy podobnej zawartości promili. Życie.

Mamy nie tylko różne „głowy”, ale też różne wzorce picia i wzorce zachowań w okresie upojenia alkoholowego.

Większość z Nas nie ma w głowie kalkulatora, dzięki któremu jest w stanie precyzyjnie określić, jakie stężenie alkoholu wywołały wypite drinki.

Niby wystarczy znać zwyczajnie płeć oraz masę ciała pijącego, ilość spożytych gramów czystego alkoholu i czas picia. Są jednak pewne cechy niemierzalne, które wpływają na wchłanianie lub metabolizm alkoholu. Klasycznym przykładem jest np. fakt picia bez towarzyszącego posiłku lub po obfitej i tłustej kolacji. Są też rodzaje trunków, które szybciej uderzają do głowy (najczęściej te z „bąbelkami”), bo w istocie to zawarty w nich dwutlenek węgla przyspiesza wchłanianie alkoholu.

Nawet mimo braku akademickiej precyzji, w razie co bardziej zakrapianej imprezy, polecam skorzystanie z internetowego licznika ze strony www.parpa.pl lub którejś z mobilnych aplikacji, jak choćby Alkomat.

 

 

4. Jest toksyczny

O wspomnianym powyżej działaniu na układ nerwowy nie trzeba nikogo przekonywać. Kto choć raz wypił alkohol, wie, o czym mowa.

Zresztą poniekąd właśnie dla tego efektu wiele osób po alkohol sięga. Grunt, że jest to działanie krótkotrwałe, które, wraz z pojawieniem się kaca, bezpowrotnie (oj!) mija. W kwestiach zdrowotnych bardziej martwią Nas jednak te skutki, które trudniej odwrócić.

Najbardziej oczywistym powikłaniem nadużywania alkoholu jest działanie drażniące na wrota, którymi dostaje się do Naszego organizmu, czyli przewód pokarmowy.

Język, gardło, przełyk i żołądek broniące się przed substancją potencjalnie toksyczną. Często też rykoszetem dostaje trzustka, która nawet po jednokrotnym wyskoku staje się ofiarą ostrego lub przewlekłego zapalenia. A nade wszystko wątroba, nasza oczyszczalnia. Tak- wątroba dostaje po głowie najbardziej. Od stłuszczenia, poprzez zapalenie aż do marskości i niewydolności.

Podobne ogólnoustrojowe efekty ma działanie alkoholu na inne układy. Jak choćby na mięsień sercowy, powodując zaburzenia jego rytmu lub anomalie budowy ściany. Nie bez wpływu pozostaje też na naczynia– sprzyja powstawaniu nadciśnienia tętniczego, poprzez notoryczne obkurczanie ich ścian. Może to prowadzić do niewydolności całego układu krążenia czyli finalnie niemożności odżywienia całego organizmu.

Osoby nadużywające alkohol borykają się z obniżoną odpornością na infekcje. Spowodowane jest to rozmaitymi czynnikami, ale w dużej mierze także niedoborami witaminowymi, szczególnie z grupy B, A, C i K. Najbardziej spektakularny jest brak wit. B1, który objawia się głównie w obrębie nerwów obwodowych (czyli np. na kończynach). Obserwuje się też zmiany w morfologii krwi, które są w stanie zdemaskować niejednego z pozoru dobrze funkcjonującego alkoholika.

Nie zapominajmy także o spustoszeniu psychicznym, jakie sieje nadużywanie alkoholu. Ryzyko psychozy, majaczenia lub otępienia alkoholowego jest realne, a wiele z tych zmian de facto nieodwracalnych.

 

 

5. Wchodzi w interakcje z lekami

Interakcje, czyli zależności. Niestety najczęściej dla Nas niekorzystne. Jedyna sytuacja, w której pacjenci sami z siebie zapytują mnie o możliwość łączenia leku z alkoholem to moment wypisywania antybiotyku. A przecież „u cioci na imieninach” zdarza się częściej niż tylko tydzień sezonu infekcyjnego w listopadzie.

Najgorsze połączenia opisywał rewelacyjny Pan Tabletka. 

Takie pełniejsze i bardziej naukowe opracowanie znajdziecie tutaj (przyda się ono zwłaszcza pacjentom przewlekle przyjmującym jakieś leki).

Szczególnie polecam Waszej uwadze niebezpieczne dla życia połączenie z lekami przeciwcukrzycowymi, lekami uspokajającymi, lekami przeciwkaszlowymi (kodeina, również tak niewinnie zwany „syropek” sosnowy= pinii) i lekami (obecnie już dostępnymi-o zgrozo! bez recepty) na potencję.

Potencjalny zgon i uszkodzenie ważnych i unikatowych elementów Naszego organizmu to nie jedyne ryzyko. Kojarzycie „wszywki” stosowane jako środek zmuszenia do abstynencji opornych alkoholików? Zawierają disulfiram. I teraz jedna prośba. Czy chcielibyście dobrowolnie doświadczać tego, z czym zmaga się alkoholik z wszywką łamiący zasady abstynencji? No raczej, nie! Pod żadnym pozorem NIE łączcie więc: metronidazolu(chemioterapeutyk), furaginy (również chemioterapeutyk, czyli prawie antybiotyk) lub ketokonazolu (lek przeciwgrzybiczy) z alkoholem! Wszystkie te mixy mogą wywołać właśnie reakcję disulfiramową. Krótko mówiąc: nic przyjemnego.

6. Jest kaloryczny

Wiecie, że nie jestem fanką rozwodzenia się nad wartością energetyczną produktów, jako przyczyną otyłości. Nie jest to bowiem zawsze taka zero-jedynkowa zależność. Niemniej jednak, wypijając setki kalorii w jednej szklance produktu, z pewnością łatwo o nadmierny dowóz energetyczny.

Sam 1 g alkoholu to już 7 kcal. Do tego jeszcze cukry zawarte w trunku lub dodatki do drinka i katastrofa gotowa.

Dla przykładu:

  • Piwo jasne (500ml)– 245 kcal
  • Piwo ciemne (500ml)– 250 kcal
  • Wino białe słodkie (120ml)– 110 kcal
  • Wino białe wytrawne (120ml)– 80 kcal
  • Wino czerwone słodkie (120ml)– 130 kcal
  • Wino czerwone wytrawne (120ml) – 85 kcal
  • Wódka 40% 50ml – 120 kcal
  • Rum 40% 30ml – 70 kcal
  • Whisky 30ml – 65 kcal

7. Towarzyszą mu niezdrowe nawyki

Z piciem alkoholu kulturowo najczęściej związane jest świętowanie. A jak impreza to przecież „hulaj dusza, piekła nie ma”.

Czyli często:

  • Niezdrowe jedzenie
  • Niezdrowe relacje- także seksualne
  • Urazy
  • Agresja
  • Inne używki, zwłaszcza papierosy

Stara prawda mówi, że pić trzeba umieć, alkohol jest dla ludzi i inne tego typu frazesy. To wszystko prawda. Ale oprócz tego picie (zwłaszcza własne) trzeba po prostu nadzorować.

Znajmy umiar. Przestrzegajmy granic. Zostawiajmy wentyl bezpieczeństwa. Nie prowadźmy auta po „wczoraj”.

 

Follow on Feedly