
Po czym poznać, że masz dobrego lekarza? 21 wskazówek dla pacjentów
Jak już ustaliliśmy zdrowie jest najważniejsze. Każdy z nas, chciałby być otoczony wyjątkową opieką. Mieć na wyciągnięcie ręki przewodnika, który podpowie, jak o zdrowie dbać. A przede wszystkim wychwyci wszelkie nieprawidłowości i sprawnie im zaradzi.
Niestety wielu z Nas odbija się od ściany wypalenia zawodowego, obojętności, zmęczenia i niewiedzy. Nie ma lekarzy idealnych, tak jak nie ma ludzi pozbawionych całkowicie wad. Warto jednak zdawać sobie sprawę, kiedy warto wystawiać laurkę swojemu lekarzowi, a kiedy zabierać nogi za pas i szukać innego medyka.
Oba artykuły z serii „Czy masz dobrego lekarza?” powstały na podstawie doświadczeń własnych z okresu studiów, pracy zawodowej, ale przede wszystkim tzw. życia. Będąc w ciąży lub wychowując dzieci, także lekarz (poniekąd mimowolnie) staje się pacjentem. Siedząc tym razem po drugiej stronie biurka, styka się z różnymi sytuacjami i postawami w placówkach medycznych.
Przedstawiony poniżej zbiór cech, to swego rodzaju papierek lakmusowy, dzięki któremu jestem w stanie przewidzieć, na ile mogę danemu lekarzowi zaufać. Dla każdego pewnie ta lista będzie wyglądać inaczej. Nie jesteśmy przecież odarci w gabinecie z naszych temperamentów, lęków i wartości. Chciałabym jednak zachęcić Was do zastanowienia, co w takiej relacji pacjent-lekarz jest dla Was najważniejsze? I do poszukiwania takich osób, z którymi będziecie w stanie ją w sposób satysfakcjonujący nawiązać.
Lekarz godny zaufania:
1. Zbiera dokładny wywiad
Idealna relacja między lekarzem i pacjentem w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej lub leczenia choroby przewlekłej powinna być długoterminowa.
Aby zapoznać się z pacjentem i skierować diagnostykę na właściwe tory lekarz ZWŁASZCZA na pierwszej wizycie powinien ustalić jego historię zdrowotną, listę przyzwyczajeń, alergii i stosowanych używek .
Pozwala to np. przewidywać choroby, które mogą z większym prawdopodobieństwem wystąpić u danej osoby lub bardziej zindywidualizować stosowaną terapię.
2. Bada nie tylko bolące gardło, ale cały organizm
Niejednokrotnie zdarza się tak, że zgłaszamy się z jednym chorym narządem a zostajemy przebadani od stóp do głów.To dobrze. Świadczy nie o nudzie czy perwersji medyków, ale o ich przenikliwości.
Raz, że dzięki takiemu postępowaniu możemy wykluczyć inne, mniej oczywiste przyczyny zgłaszanych dolegliwości. Dwa- jest to wyśmienita okazja, żeby zrobić rutynowy przegląd stanu zdrowia organizmu.
I wierzcie mi- sprawdza się lepiej niż najdroższy pakiet badań w laboratorium.
3. Prosi o rozebranie się do badania
Badanie przez koszulę, podciągnięte spodnie czy opuszczoną nogawkę to nieporozumienie. Zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z poważniejszym problemem zdrowotnym.
Spójrzmy choćby na nasz największy narząd- skórę. Naprawdę nie da się jej rzetelnie ocenić bez oglądania! Podobnie np. z układem ruchu, obecnie jedną z najczęstszych przyczyn niezdolności do pracy.
4. Nie omija wstydliwych miejsc i tematów
Okolicom intymnym, zakończeniu przewodu pokarmowego czy zaburzeniom funkcji seksualnych należy się delikatna rozmowa i badanie z odpowiednim wyczuciem i zapewnieniem choćby minimum prywatności.
Nie można udawać, że narządy te nie istnieją tylko dlatego, że kulturowo należą do sfery tabu. A opóźnianie diagnostyki zaburzeń tego typu tylko dlatego, że jest to potencjalnie krępujące (i nie wiem już czy bardziej dla pacjenta czy lekarza?) jest również nieetyczne.
5. Korzysta z internetu
Naiwnością byłoby sądzić, że w obecnych czasach, kiedy postęp technologiczny i medyczny jest tak duży, ktokolwiek będzie w stanie zapamiętać wszystkie kryteria diagnostyczne, zalecenia, kody klasyfikacji chorób, zamienniki leków, ich ceny oraz sposoby ich refundacji.
Jest to możliwe tylko w wypadku, jeśli lekarz ograniczy się do wiedzy z czasu swoich studiów (czyli niejednokrotnie już mocno przestarzałej).
Jeśli chcemy, aby nasz medyk podążał za aktualnymi trendami zdrowotnymi, musimy pozwolić mu na szybki rzut okiem w ekran, od czasu do czasu.
6. Prowadzi dokumentację medyczną
Dokumentacja to potężny oręż. Organizuje informacje na nasz temat, umożliwia kontynuację leczenia, staje się historią wszystkich zgłaszanych skarg i poczynań. Ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że chroni nas, jak mało która procedura.
Przejrzyste karty pacjentów to nie tylko pośredni dowód staranności zawodowej. Lekarz rzetelnie prowadzący dokumentację, będzie także starał się, aby jego działania poparte były dowodami naukowymi, a nie przysłowiowym „widzimisię” i ograniczały się do zdawkowego wpisu „Badanie: bez zmian; Leczenie: jak zwykle”.
7. Skupia się na wizycie na 2-3 problemach
Podzielność uwagi to jedno, ale podejmowanie się rozwiązywania wszystkich dolegliwości pacjenta na jednym spotkaniu jest nieodpowiedzialne.
Dobry lekarz powinien poznać listę spraw na początku wizyty i zająć się najpilniejszymi w pierwszej kolejności. Równocześnie wyznaczając plan terapeutyczno- diagnostyczny na kolejne spotkania.
8. Nie boi się mówić „Nie wiem”
Przez wiele lat lekarze cieszyli się dużym szacunkiem społecznym i często pozwalali sobie na autorytarny sposób leczenia. Obecnie większą władzę w całym procesie leczenia oddaje się w ręce pacjenta, powinien być on zaangażowany w proces podejmowania decyzji terapeutycznych.
Z tego też względu być może łatwiej jest medykom przyznać się do niewiedzy na jakiś temat.
„Nie wiem jeszcze, co Panu dolega”. „Nie wiem na pewno, ile zostało Panu czasu”. „Nie wiem, czy ten lek na 100% pomoże”.
Jest to uczciwe i w mojej opinii zdecydowanie lepsze niż składanie obietnic bez pokrycia.
9. Wierzy w profilaktykę
Jeśli Twój lekarz nigdy nie dopytuje o historię zdrowotną Twojej rodziny, rodzaj i intensywność podejmowanego wysiłku fizycznego, stosowane używki, rodzaj wykonywanej pracy, obecność stresu w Twoim życiu czy zażywane suplementy to czas rozejrzeć się za inną placówką.
Podobnie, jeśli nie bada Twojego ciśnienia krwi bez wyraźnego powodu i nie zleca nigdy, dla zasady, żadnych badań okresowych. Być może trafiłeś na człowieka, który jako swoją misję upatruje „leczyć”, ale już nie „zapobiegać”.
Profilaktyka to fundament dobrego zdrowia. Wymaga wiele wysiłku, wyrzeczeń i pieniędzy, ale warto patrzeć na nią jak na inwestycję w przyszłość. Nie martw się- zwróci się z nawiązką.
10. Unika antybiotyków
Antybiotyki to nie zło wcielone, ale też nie panaceum, czyli lek na wszystko.
Rozsądnie zlecane antybiotyki potrafią zdziałać cuda. Zastosowane na infekcję wirusową tylko pogarszają kondycję układu odporności i sprzyjają występowaniu oporności na dany typ leku w środowisku.
Wierzcie mi lub nie, ale niezastosowanie antybiotyku u infekcyjnego pacjenta, jest w obecnych czasach trudniejsze dla lekarza.
Pracując, chcemy (zwykle) dla pacjenta jak najlepiej. Mamy jednak z tyłu głowy świadomość ryzyka ewentualnych pozwów w wypadku błędu medycznego. Wielu lekarzy poddaje się niepokojącemu zjawisku leczenia niektórych chorób „na zapas”. A idealnie byłoby leczyć wtedy, kiedy naprawdę istnieje taka potrzeba.
11. Wykonuje badania
Pacjenci kochają badania. Zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. Sprawdzić, czy nie ma raka. Czy za dużo nie pojadłem. Ile jeszcze pożyję. Autentyk!
Żadne badanie nie odpowie Ci na tak postawione pytania. Ale nie badać się też źle.
Wyobraź sobie, że jesteś samochodem. Czy auta podłącza się w czasie przeglądu do wszystkich możliwych urządzeń diagnostycznych? Wiadomo jednak, że pewne konkretne marki i modele mają swoje przypadłości. Znając typ auta mechanik wie, jaki obrać kierunek badania.
Podobnie z ludźmi. Przeciętnie lekarz zleca w czasie wykonywania badań okresowych ok. 5-ciu, może 10-ciu badań. Jeśli nie zbierze wcześniej wywiadu i nie zbada Cię, skąd pewność, że będzie to właśnie te kilka badań z których odniesiesz największe korzyści?
Tak więc krok 1- znaleźć lekarza, który nie jest nihilistą i nie kwestionuje sensu badań okresowych; krok 2- wywiad i badanie; krok 3- skierowanie na oznaczenia laboratoryjne i obrazowe szyte na miarę.
12. Odsyła do specjalistów
Od tego jest mnogość specjalizacji lekarskich, aby z niej korzystać. Chcielibyśmy znać się na wszystkim i umieć wszystko. Tak byłoby wygodniej dla pacjenta i z pewnością taniej dla całego systemu opieki zdrowotnej.
Prawda jest jednak taka, że co lekarz- to opinia. Mnogość aktualnych trendów może przyprawiać o zawrót głowy.
Prośba o opinię innego lekarza to nie ujma na honorze. Chyba, że lekarz (zwłaszcza podstawowej opieki) daje się sprowadzić do roli sekretarki i wystawiacza skierowań, zamiast podjąć próbę samodzielnego rozwiązania problemu. Wierzcie mi- lekarz POZ np. rodzinny ma naprawdę spory zasób wiedzy i umiejętności.
13. Pilnuje rozwiązania problemu bardziej niż zegarka
To oczywiste, że wizyty w przychodni muszą odbywać się w sposób usystematyzowany. Są od tego wyjątki jak np. system kolejkowy wymagający śpiwora, termosu z gorącą kawą i chętnego na nocleg pod przychodnią „stacza”, ale pozwólcie, że nie będę ich komentować.
Zdarzają się jednak sytuacje nieprzewidziane, kiedy pacjent wychodząc z gabinetu napomknie o bólu w okolicy serca. Można spojrzeć na zegarek, dojść do wniosku, że czas wizyty dobiegł końca, udać, że się nie dosłyszało i pożegnać pacjenta gromkim „Auf wiedersehen!”.
Można też zrobić EKG i zdiagnozować zawał, wezwać karetkę, wypełnić dokumentację i posłać chorego do szpitala, poniekąd ratując mu życie.
Sami z pewnością wolelibyście trafić na tę drugą opcję.
Drodzy pacjenci- czekając pod drzwiami gabinetu lekarskiego miejcie zawsze na uwadze, że nie umówiliście się do fryzjera lub kosmetyczki. To specyficzne miejsce, gdzie czasem za zamkniętymi drzwiami rozgrywają się prawdziwe dramaty.
Aby rzetelnie leczyć trzeba pilnować czasu, ale nie można popadać w paranoję i stawiać sobie nierealnych granic czasowych, jak np. 5 minut dla pacjenta czy rozliczne nieplanowane wizyty dodatkowe.
14. Nie obraża się, jeśli nie stosujesz się do zaleceń
Szacunek do autonomii swojego pacjenta to klucz do udanej relacji lekarz- pacjent. Pacjent ma prawo nie zgodzić się na zaproponowaną procedurę lub nawet zupełnie zrezygnować z leczenia.
Przy źle pojętej lojalności względem swojego lekarza dochodzi czasem do przekłamań. I to niejednokrotnie groźnych dla zdrowia i życia pacjentów.
Przykład?
Stosowanie leków czy zabiegów bez wiedzy jednego specjalisty na zlecenie drugiego (coby się pierwszy nie obraził).
Równoczesne leczenie u kilku specjalistów jednej jednostki chorobowej i nieświadome przyjmowanie tego samego leku pod różnymi nazwami.
Zatajanie niestosowania przepisanych leków ze względu na wystąpienie działań niepożądanych lub brak wiary w konieczność ich stosowania lub skuteczność.
To sytuacje na porządku dziennym. Niestety ze szkodą dla samego pacjenta.
15. Bazuje na swoich doświadczeniach i wierzeniach ludowych, ale przede wszystkim na badaniach naukowych
Są takie działania czy produkty, których skuteczność w danych schorzeniach jest powszechnie znana, np. stosowanie kąpieli w krochmalu przy odparzeniach niemowląt, budowanie odporności poprzez zróżnicowaną dietę itp. Jednak badania ich skuteczności są trudne do zaprojektowania lub nikomu nie opłaca się ich wykonywać. Póki więc Lubella nie postanowi wkroczyć ze swoją mąką ziemniaczaną na rynek medyczny, musimy pogodzić się z faktem, że nie wszystkie stosowane działania będą poparte dowodami naukowymi.
Jest jednak taki ładny termin EBM= Evidence Based Medicine= Medycyna Oparta Na Dowodach. Jeśli już włączane są leki kupowane w aptece, to powinny być dobierane właśnie na podstawie aktualnych badań naukowych.
16. Wybiera leki dostępne bez recepty zamiast suplementów diety
Jest to temat-rzeka i pięta Achillesowa polskiego rynku farmaceutycznego. W rzadko którym miejscu na świecie suplementy cieszą się taką popularnością, jak u Nas.
Odpowiedzialne są za to liberalne prawodawstwo, niskie opłaty rejestracyjne i niesamowity popyt. Ale największym winowajcą jest niewiedza. Zarówno pacjentów, jak i lekarzy.
Suplement to nie lek. To żywność. Nie podlega rutynowej kontroli, nie leczy i bardzo trudno wycofać wadliwe partie z rynku.
Liczne substancje dopuszczone do użytku w formie suplementów mają udowodnione działanie toksyczne.
Każdy lekarz, który mając do wyboru tą samą substancję w formie suplementu i leku bez recepty, wybiera tę drugą formę, ma u mnie wielkiego plusa.
17. Minimalizuje liczbę stosowanych leków
Pracując w POZ wielokrotnie przedłużałam leczenie pacjentów zalecane przez innych lekarzy. Czasem ze zgrozą stwierdzałam, że pacjent prosi mnie o wypisanie kilkunastu preparatów.
Przy takiej konfiguracji NIKT nie jest w stanie przewidzieć interakcji, jakie zajdą między lekami, ani ręczyć za ich skuteczność (choćby były wychwalane pod niebiosa w badaniach naukowych).
Nie trzeba jednak być schorowanym staruszkiem, by tego doświadczyć. Wystarczy przeziębić się i trafić źle. Coś na temperaturę, coś na kaszel, na bóle mięśni, na osłabienie, coś na ból gardła, co najmniej w 3 formach, syropek na wzmocnienie i…sukces! Tyle, że przeziębienie to infekcja samoograniczająca się. Czyli nieleczona trwa tydzień a leczona 7 dni. Czy było warto?
18. Poznaje swoich pacjentów na korytarzu
Może ciężko obecnie znaleźć lekarzy, którzy bez oporu rozdają pacjentom swój adres, numer telefonu i namiary mailowe oraz zachęcają do kontaktu o każdej porze dnia i nocy. Jednak z pewnością miło jest doświadczyć chociaż uśmiechu czy skinienia głowy poza czterema ścianami gabinetu.
Z drugiej strony warto pamiętać, że, zwłaszcza przy dużej ilości pacjentów, lekarzowi mogą umknąć pewne szczegóły z zakresu historii naszej choroby. Warto więc mieć przy sobie na każdej wizycie najważniejszą dokumentację medyczną i listę aktualnie stosowanych leków.
19. Nie kwituje każdej skargi pomrukiwaniem „mhm mhm”
Jeszcze na studiach spotkałam człowieka, który w ten właśnie sposób „słuchał” wszystkich swoich pacjentów, przez 8 godzin pracy, co dzień. Rzecz działa się w miejscu wyjątkowo wymagającym zrozumienia i empatii, bo na oddziale o profilu onkologicznym.
Czasem myślę, że lepiej już nic nie mówić, niż dać odczuć, że problemy pacjenta są tak miałkie, że zasługują jedynie na chrząknięcie, mlaśnięcie lub mruknięcie.
20. Nie zgadza się ze stwierdzeniem, że jego praca to SŁUŻBA zdrowia
Służba to poniekąd niewolnictwo. Przymus zawsze wywoływać będzie chęć buntu.
Lekarz otwarty na potrzeby pacjenta to lekarz, który CHCE, a nie MUSI pomagać.
Musi to mieć pasje i życie poza pracą. Inaczej szybko wypali się zawodowo i zostanie tylko namiastką samego siebie z początku drogi zawodowej.
21. Wierzy w to, że medycyna jest sztuką.
Nie ma czarno-białych reguł w medycynie. Oczywiście- są oficjalne zalecenia i badania. Ale dla mądrego lekarza będą jedynie wskazówką, a nie prawdą objawioną.
Może zabrzmi to, jak banał, ale każdy pacjent jest wyjątkowy. Jako całość i jako suma poszczególnych unikatowych elementów.
Nie da się leczenia wpisać w sztywne ramy. Gdyby było to możliwe, już dawno zajęły by się Nami maszyny.
Póki co musimy jako pacjenci polegać na drugim człowieku. I znaleźć takiego, który tej roli będzie godzien.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis zapraszam do drugiej części, skierowanej do rodziców/ dziadków i opiekunów małych pacjentów.

