MEDYCZNIE

Top 10 badań, które warto wykonać jesienią (i nie tylko)

Tak, jak zmieniają się pory roku, tak również następują po sobie cyklicznie pewne trendy zdrowotne. Wiosna wiąże się z pewnymi zachorowaniami, których nie obserwujemy już latem. W lecie ze świecą szukać problemów, które wypełniają lekarski grafik jesienią itd. Są pewne choroby, których nasilenie zdecydowanie się zwiększa w konkretnych porach roku.

CZEGO BOIMY SIĘ JESIENIĄ?

  • infekcje układu oddechowego- smarki, kaszle i gorączki, które powszechnie nas otaczają w tym okresie
  • obniżenie nastroju- jesienna chandra, a czasem nie tylko…warto być wyczulonym na objawy depresji
  • zmęczenie- odczuwane zdecydowanie mocniej, również z powodu powyższego punktu
  • bóle żołądka, głównie w nadbrzuszu- nasilenie przewlekłych schorzeń żołądkowych (refluks, zapalenie, choroba wrzodowa) i zmiana warty sezonowych warzyw
  • biegunki zakaźne
  • skutki (często nazbyt upojnych) wakacji

Przygotowałam dla Was przegląd 10 badań, które mogą okazać się przydatne w sezonie jesienno-zimowym.

1. Witamina D

Absolutna królowa diagnostyki w okresie jesieni. Jeśli jeszcze nie wiesz, o co tyle szumu, to pamiętaj: witamina D działa wielokierunkowo.  O kościach wie każdy. Ale witamina ta zwiększa również odporność i poprawia nastrój.

Większość ludzi podaje ją chętnie dzieciom. Aktualnie jednak zalecenia mówią o podawaniu jej wszystkim Polakom w okresie od września do kwietnia. Taki mamy klimat:).

Polecam jak zawsze treściwy wpis Pana Tabletki na ten temat.

Corocznie, w okresie jesiennym, można się natknąć na programy promocyjne laboratoriów w zakresie diagnostyki poziomu witaminy D. Wówczas pewna część populacji decyduje się na taki wydatek i bach! Okazuje się, że często nieświadomie cierpimy na zdecydowany niedobór tego składnika! Dawki stosowane w profilaktyce i leczeniu są bardzo różne, stąd warto znać wyjściowy poziom, aby dostosować do niego postępowanie.

Niestety badanie to nie jest aktualnie refundowane przez NFZ. W sytuacji, jeśli nie możemy sobie pozwolić na taki wydatek, absolutnym minimum jest wprowadzenie dawki profilaktycznej w sezonie zmniejszonego nasłonecznienia. I to LEKU, a nie suplementu.

2. TSH

Kolejne popularne w ostatnich latach badanie. Hormony wydzielane przez tarczycę (to NIE TSH), również działają wielokierunkowo. My, obserwując stężenie TSH= ich szefa=brygadzisty (produkowanego w mózgu) jesteśmy w stanie przewidywać trendy w pracy tarczycy. Czy radzi sobie z zadaniami, czy może jest niedoczynna lub pracuje zbyt intensywnie (nadczynność) ?

Aktualnie kładzie się wielki nacisk na konieczność sprawdzenia poziomu tego hormonu u kobiet w wieku produkcyjnym. W sytuacji połączenia ewentualnej ciąży z rozchwianą funkcją tarczycy, ciąża ta może być zagrożona.

Hormony tarczycy wpływają też na nastrój, stąd warto sprawdzić tę kwestię, gdy wieczór się wydłuża.

3. Morfologia krwi

Lubimy to badanie. Czasem nawet zbyt mu ufamy wierząc, że „jak krew dobra, to nic złego się nie dzieje”. To fakt, morfologia dostarcza nam naprawdę wielu informacji, ale pamiętajmy zawsze, że to tylko podstawowe dane.

W sezonie jesiennym przyda się przede wszystkim:

  • stężenie hemoglobiny (HGB) i ilość czerwonych krwinek (RBC) w kontekście ewentualnej anemii (objawiającej się np. zmęczeniem)
  • wielkość krwinki (MCV) i parametry mówiące o zawartości hemoglobiny w krwince (MCH, MCHC)- jak wyżej
  • ogólne zobrazowanie poziomu białych krwinek, mające wpływ na poziom odporności

4. Poziom żelaza

Już podstawowa morfologia może sugerować konieczność wykonania takiego badania. Jeśli podejrzewamy anemię, warto wykonać takie oznaczenie. Zwłaszcza u osób ze skłonnością do chorób żołądka, które mogą upośledzać wchłanianie żelaza z pożywienia lub w formie suplementacji doustnej.

5. Poziom magnezu

Magnez- ulubieniec polskich twórców suplementów diety. Odmieniany przez wszystkie formy i przypadki. Rzetelne oznaczenie poziomu magnezu jest trudne, bo dysponujemy jedynie krwią, czyli źródłem pozakomórkowym. To zaledwie 1 % całego magazynu magnezu w naszym ciele! Reszta (tak, to 99%, do którego nie mamy dostępu poprzez oznaczenie poziomu we krwi) zawarta jest głównie w kościach i mięśniach.

Przypisywanie zmęczenia niedoborowi tego pierwiastka jest nagminne. Często kończy się intensywnym uzupełnianiem jego poziomu megadawkami tego makroelementu w rozmaitej formie.

W dobie jesiennych spadków nastroju, warto wykonać to badanie choćby po to, żeby uniknąć zbędnej suplementacji „na zapas”.

6. Helicobacter pylori w kale

Stary kumpel polskiej populacji. 80 % (!) dorosłych Polaków jest zarażonych tą bakterią. Jej obecność może gospodarzowi zafundować nic, wrzody albo raka, także rozrzut możliwości jest spory.

Regularne bóle w nadbrzuszu zwykle są dla pacjentów niepokojące. Przed zgłębianiem tematu często hamuje ich jednak strach przed gastroskopią. Test na obecność antygenów bakterii w stolcu (czyli Helicobacter pylori w kale) jest metodą pośrednią. Jak na całkiem nieinwazyjne badanie, które nawet można wykonać w zaciszu domowej toalety oferuje całkiem rzetelną informację. Pojawia się w publikacjach jako metoda równoważna zdecydowanie bardziej skomplikowanym metodom (jak choćby badania antygenów w krwi czy specjalistyczny test oddechowy).

7. Krew utajona w kale

Skoro już jesteśmy w temacie stolca. Jedno z najbardziej niedocenianych badań refundowanych przez NFZ. To wspaniała metoda przesiewowa raka jelita grubego i chorób zapalnych jelit! Może przekonać o konieczności wykonania kolonoskopii największego sceptyka.

8. Badanie ogólne moczu

Nerki są jak wielka sortownia odpadów a ostatecznym dziełem ich pracy jest mocz. Nie dajmy sprowadzić sedna jego badania do informacji, czy nie cierpimy na infekcję układu moczowego. Jest wiele problemów nefrologicznych (nerki) i urologicznych (układ moczowo-płciowy ogółem i od tej bardziej chirurgicznej strony) a także ginekologicznych i internistycznych, na których ślad możemy natrafić poprzez interpretację tego testu. Zwłaszcza po np. okresie letniego rozluźnienia niektórych obyczajów.

9. Glukoza we krwi

Badanie, które zawsze jest na topie. Jesteś zmęczony? Cukrzyca. Nie goją się rany? Cukrzyca. Tyjesz? Cukrzyca.

A kiedy już zdarzy się tak, że wyniki odbiegają od normy…często nie dzieje się nic.

Tak po prawdzie to Polskie Towarzystwo Diabetologiczne zaleca rutynowe badania wszystkim pacjentom dopiero po 45 roku życia. I to co 3 lata.

Natomiast jeśli nabroiłeś i jesteś w grupie ryzyka (m.in. stan przedcukrzycowy, cukrzyca bliskiego krewnego, przebyta cukrzyca ciążowa, mała aktywność fizyczna, otyłość- BMI: ≥25 kg/m2, nadciśnienie, miażdżyca i wysoki cholesterol) powinieneś wykonać je wcześniej. I powtarzać co rok (!).

Tak czy inaczej, ponieważ mamy je w pakiecie, to lubimy wykonać je dla świętego spokoju raz na 12 miesięcy. Przy setce mg/dl lekko się krzywimy, ale karawana jedzie dalej. To błąd!

Pamiętajcie proszę o istnieniu testu obciążenia glukozą (OGTT). To to badanie, gdzie rankiem zrywasz się z łóżka i zupełnie głodny pędzisz do przychodni po to, by dać się ukłuć, wypić obrzydliwie słodki napój, śmiertelnie wynudzić się 2 godziny w poczekalni a następnie ponownie dać się ukłuć.

Sens tego badania jest jednak wielki, bo pokazuje nam dynamikę wzrostu poziomu glukozy po solidnej dawce tego łatwo przyswajalnego cukru, a także wydolność organizmu w radzeniu sobie z takim zastrzykiem węglowodanowej energii. Ten właśnie test pozwala nie tylko diagnozować cukrzycę. Umożliwia też oddzielenie osób z upośledzoną tolerancją glukozy, która jest jednym ze stanów przedcukrzycowych.

10. Poziom cholesterolu ( z oznaczeniem HDL, LDL)

W początkach jesieni może i mamy jakieś sportowe ambicje. Jednak im większa szaruga i ziąb, tym ten ogień coraz słabszy. Aż w końcu zostaje zwykle tylko zapał. Słomiany.

Nie ma się co oszukiwać, chłodniejsze miesiące sprzyjają spożywaniu tłustszych i bardziej treściwych potraw i zmniejszeniu poziomu aktywności fizycznej. Zanim jednak rzucisz się w wir niepohamowanego…spożywania, warto poznać swój wyjściowy poziom cholesterolu. Być może stanie się to motywacją do zmiany diety. Tym razem na lepsze.

BADANIA JESIEŃ: Podsumowanie

Podsumowując, to świetnie, że chcecie się badać! To świetnie, że stawiacie na profilaktykę. I chce się Wam wygrzebać spod kołdry i pójść do laboratorium.

Skoro już podejmujecie ten trud- osiągajcie jak najbardziej rzetelne wyniki. Przed decyzją o wykonaniu konkretnego oznaczenia laboratoryjnego odwiedźcie lekarza. Po dobrze zebranym wywiadzie i rzetelnym badaniu pewne wnioski same się nasuwają.

Być może należy spojrzeć na Wasz problem pod innym niż dotychczas kątem. A może uda się uniknąć jakiegoś bardzo stresującego i bolesnego badania, poprzez zastosowanie mniej inwazyjnej procedury.

Oby ta jesień łagodną była.

 

Follow on Feedly